Medytacja nad kawałkiem czekolady

Zapytam wprost: Kiedy ostatnio z przyjemnością zjadłaś swój ulubiony smakołyk? Bez wyrzutów sumienia, bez upominania się: „To za dużo, to zbyt kaloryczne, pójdzie mi w biodra, nie powinnam…” Pamiętasz jeszcze poczucie wolności przy posiłku?

Tęsknisz może za tym, ale twój wewnętrzny kontroler skutecznie usuwa potrzebę przyjemności z jedzenia i ulubione frykasy omijasz szerokim łukiem? A może masz nawet nowe przekonanie: „Jedzenie to strata czasu”. A może wręcz przeciwnie? Zapychasz się największymi delikatesami, tak jakby jutro miał się skończyć świat. Być może robisz to ukradkiem i potem czujesz się z tym źle. Najgorzej zaś jest wtedy, gdy już wszystko zjesz tak szybko, żeby nikt nie widział i zostajesz z pustym opakowaniem i wcale niezapełnioną dziurą w brzuchu, która jest jak pustka, albo jak jątrząca się rana.  Co więcej, mimo tak ogromnej ilości, którą zjadłaś, wcale nie cieszyłaś się smakiem, albo radowałaś się nim bardzo krótko.

 

Jak ci z tym jest?

 

Twoje nawyki i przekonania związane z  jedzeniem przyczyniają się do tego, jak się czujesz. Twoje samopoczucie z kolei wpływa na to, ile w sobie masz witalnej energii, która pcha cię do życia, do ludzi, do świata. Energia natomiast sprzyja radości, pogodzie ducha, ale również zdrowiu, ponieważ ty – pełna werwy, to ty – zaangażowana w życie na wielu poziomach. Kochasz wtedy ruch, powietrze, cenisz przestrzeń natury, bliskość z innymi, a nade wszystko kochasz siebie i o siebie się troszczysz. Znasz bowiem i rozumiesz swoje potrzeby, jak również wyraźnie widzisz swoje cele, do których śmiało wybierasz drogę.

Przeczytaj następujące zdanie: „Moje ciało zasługuje na to, żeby je karmić”. Zamknij teraz oczy, usiądź wygodnie i powtórz to zdanie szeptem, tak byś wyraźnie usłyszała je w sobie. Zatrzymaj moment, kiedy to zdanie wybrzmi do końca.

 

Kiedyś, dawno temu, kiedy byłaś małym dzieckiem miałaś cenną umiejętność czytania swojego ciała. Nadal ją masz tyle, że trochę zapomniałaś. Jako mała dziewczynka dobrze wiedziałaś, kiedy byłaś głodna, a kiedy już miałaś dość jedzenia. Niestety nie zawsze twoje odczucia podobały się rodzicom, czy dziadkom.  Możliwe, że musiałaś zjadać posiłek do czystego talerzyka, być może wciąż miałaś na ogonie goniąca cię z łyżką babcię, która nie dowierzała twojej sytości. Potem, wraz z przybywającymi latami dostrajałaś swoje ciało do narzuconego rytmu. Potrzeba posiłku była wkalkulowywana w harmonogram zajęć. Jakiś czas później, kiedy twoje życie obrastało kolejnymi zależnościami i stresem, nauczyłaś się sprytnie ignorować sygnały głodu i sytości, a w końcu przestałaś je wyraźnie odczuwać. Pozostała jeszcze potrzeba smaku.

 

Czymże jest smak?

 

To zmysł, który mocno powiązany jest ze wzrokiem i zapachem. Wrażenia i siła odczuwania danego smaku uzależnione są od okoliczności, ale również od nastroju, zdrowia i poziomu hormonów. Inaczej rzeczy smakują tuż przed miesiączką, a zupełnie inaczej po. Smak to również wspomnienia. Kto nie ma swoich smaków dzieciństwa? Tęsknota za nimi to nie tylko nostalgia za konkretnym jedzeniem. To tkliwość za utraconą beztroską i swobodą ciała, przejawiającą się między innymi w wolnym wyborze pokarmu i nieskrępowanej przyjemności z jedzenia.

 

Jak można odzyskać przyjemność z jedzenia bez szkody dla swojego wyglądu i samopoczucia?

Z pomocą przychodzą techniki mindfulness, czyli ćwiczenia z uważności.

W skali od jeden do dziesięciu, jak oceniłabyś swój poziom uważności przy posiłku, gdzie jeden to totalne rozproszenie, a dziesięć to całkowite oddanie się spokojnej czynności jedzenia.

Podczas sesji diet coachingowych bardzo często przywołuję jeden obraz. Otóż, kiedyś w odleglejszych czasach (a w niektórych kulturach i dziś), zanim rodzina rozpoczęła posiłek, oddawała się w ciszy dziękczynnej modlitwie. Ten moment ułagodzenia, cichej wdzięczności oddalał od biesiadników wszelkie sprawy, troski, niepokoje czy waśnie. Ten moment wprowadzał ciało w spokój, który, co może cię zaciekawi, obniżał poziom kortyzolu – hormonu stresu.

 

Jaka działa kortyzol?

 

Kortyzol to hormon paniki, ucieczki, przydaje się, gdy idziesz nocą i jakiś typek spod ciemnej gwiazdy depcze ci po piętach, ale niekoniecznie sprawdza się przy stole. Kortyzol jest podwyższony, kiedy się bardzo denerwujemy, kiedy zmagamy się z przeciwnościami. Im wyższy jego poziom, tym gorzej śpimy, funkcjonujemy i co ciekawe z punktu widzenia diet coacha, wolniej i gorzej trawimy. Inaczej rzecz ujmując, wysoki poziom kortyzolu spowalnia metabolizm, co może skutkować nadmiarem kilogramów. Tymczasem wyciszenie przed posiłkiem (wcale nie musisz się modlić), i towarzysząca temu wdzięczność, czy to za pokarm, czy za miłe okoliczności,  w których się znalazłaś, sprzyja dobremu nastrojowi i sprawia, że poziom stresu się obniża, a twój układ pokarmowy odwołuje alarm i przygotowuje się do regularnej pracy. Zaczynasz trawić, zamiast magazynować i  obrastać tkanką tłuszczową.

 

Jak można zadbać o spokój przed posiłkiem?

 

Sprawdź, czy możesz wyciszyć lub odłożyć telefon. Być może nie musisz jeść w pracy przy komputerze. Tym bardziej w domu, gdzie na pewno masz kąt jadalniany.  A co z telewizorem? To irytujące towarzystwo do posiłku. Patrząc w ekran zupełnie nie kontrolujesz, jak jesz i ile.  Twój żołądek lepiej zareaguje na spokojną muzykę, czy nawet radio. Przy stole na pewno nie powinno się rozmawiać o polityce.

 

Uważne jedzenie to świadome i spokojne posilanie się, z wyraźnym poczuciem obecności. To, czy jesz spokojnie, ile razy przeżuwasz, czy dostrzegasz i zatrzymujesz się przy myśli o smaku danej potrawy, wpływa na ilość jedzenia, jaką zapełniasz swój żołądek. Pośpieszne i nieuważne jedzenie sprawia, że objadasz się łykając wielkie kęsy, zamiast zdrowo się nasycić. Brak przeżuwania sprawia, że nie czujesz smaku potraw, a przecież już w jamie ustnej rozpoczyna się proces trawienia. Ślinianki produkują amylazę ślinową, która nadtrawia węglowodany, czyli cukry. Jeśli połykasz bez gryzienia nie czujesz słodyczy wielu potraw złożonych z kasz, ryżów czy makaronów. To też cukry. Tyle że złożone.

 

Uważność przy jedzeniu to nie jest coś, czego można się nauczyć z dnia na dzień. Dlatego proponuję ćwiczenie. Lubisz czekoladę? Kto jej nie lubi! Kup najlepszą, jak możesz, albo taką, jakiej nigdy nie jadłaś. Następnie wybierz dobre miejsce i dogodny czas, kiedy będziesz jej mogła w pełni  posmakować.

 

MEDYTACJA NAD KAWAŁKIEM CZEKOLADY

Usiądź wygodnie.

Niech twoje stopy wyraźnie czują podłoże, a plecy mają pewne oparcie. Ułam kostkę i połóż ją na języku. Nie gryź od razu. Pozwól poczuć sobie fakturę czekolady, jej gładkość, chropowatość, krawędzie kostki, ciężar, konsystencję. Zauważ, jak reaguje w tej chwili twój nos. Czy za zapachem podąża głębszy oddech? Jeśli twoje myśli uciekają, zawróć je łagodnie do odczucia smaku, który pojawia się na języku. Ciepło rozpuszcza pyszną czekoladę. Zwróć uwagę na to, jak pracują ślinianki. Delikatnie zacznij poruszać językiem. Niech cudowny pokarm dotyka twoich kubków smakowych. Kiedy odczucie słodyczy jest najwyższe? Jak zmienia swoją strukturę czekolada? Co czujesz, kiedy wędruje ścianą przełyku niżej? Zakończ świadomym oddechem i wydechem. Jak bardzo wypełnił cię smak tej czekolady?

 

Ćwiczenie uważności przy jedzeniu skutkuje nie tylko zdrowymi odruchami z układu pokarmowego. Sprawia, że rzeczy lepiej nam smakują i aby docenić smak przysmaków nie musimy zjadać ogromnych ilości. Jedna z moich klientek była zdumiona odkryciem, jak rewelacyjnie smakują zwykłe naleśniki. Zanim zaczęła ćwiczyć uważność przy jedzeniu, nie znajdowała w tych domowym posiłku niczego ciekawego. Ot, nudne i proste danie, robione, bo dzieci lubią. Aż wreszcie postanowiła zjeść jednego naleśnika, tak jakby jadła go pierwszy raz w życiu. Z ciekawością. To była eksplozja smaku, jak opowiadała później. W życiu nie przypuszczała, że jedząc tak powoli znane danie odkryje tyle nieznanych niuansów! To byłą absolutna nowość dla osoby, która nawykła do połykania jedzenia w ekspresowym tempie.

 

Kostka czekolady zjedzona bez pośpiechu skutecznie zapewni potrzebę słodyczy. Naucz się spokojnego i uważnego jedzenia, a już nigdy nie będziesz musiała odmawiać sobie czegokolwiek, gdyż zniknie obawa, że możesz zjeść tego za dużo. Uważne jedzenie uwolni cię również od wyrzutów sumienia, a zatem i złych emocji, które niekorzystnie wpływają na poziom hormonów stresu.

Uważne jedzenie to świadome odżywanie, w którym masz wolność wyboru. Ty decydujesz co zjesz, ponieważ wiesz, jak to należy jeść z szacunkiem dla  swojego ciała, które zasługuje na delikatne traktowanie.

 

Ty zasługujesz na delikatne traktowanie!

 

Od czego zacząć uważne  odżywianie się? Pomyśl, co chciałabyś zjeść. Zaufaj sobie! Nie oceniaj swojego wyboru, ale przywitaj się z tym. Zaciekaw się. Możesz powiedzieć sobie coś takiego: „Acha, to na to mam ochotę! Skąd mi się to wzięło? Dlaczego akurat na to?”. Takie wewnętrze pytania sprawią, że spojrzysz na wybrany przysmak neutralnie.  A potem weź pierwszy kęs i spróbuj zjeść go tak jak wspomnianą kosteczkę czekolady.

Jak sądzisz? Warto spróbować?