Ile razy przeżuwasz?

Ile razy przeżuwasz jeden kęs? Tak, tak. Dobrze przeczytałaś.

Zapytałam o przeżuwanie, gdyż ważne jest nie tylko, co jesz, ale i jak jesz. Zwróć uwagę na swoje zachowanie przy stole. Siadasz do posiłku, czy raczej zjadasz coś w pędzie? Jedna z klientek podczas sesji uświadomiła sobie, że ona jada na stojąco, mimo że nakrywa rodzinie do stołu. Zajęta karmieniem małego dziecka, które miało miejsce na podwyższonym foteliku, nie siadała, ponieważ tak jej było wygodniej. Dziecko urosło, zaczęło samo jeść, a klientka wcale nie zmieniła swojego nawyku. W rezultacie podjadała na stojąco, goniąc od kuchni do stołu, bez jakiejkolwiek kontroli nad tym, ile je. Dopiero znaczna nadwaga uświadomiła jej, że coś jest nie tak.

 

A zatem, ile razy przeżuwasz?

W skali od jeden do dziesięciu, jak oceniłabyś swój poziom uważności przy posiłku? Jeśli piszę o uważności w kontekście odżywiania się, to mam na myśli świadome i spokojne posilanie się, z mocnym odczuciem tu i teraz. To, czy jesz spokojnie, przeżuwasz wiele razy, kontemplujesz smak potraw, wpływa na ilość jedzenia, jakie trafia do żołądka. Co więcej, pośpiech sprzyja odczuciu stresu. Twoje ciało zamiast spokojnie trawić i wybierać z pożywienia to, co jest mu potrzebne, zachowuje się, jakby było w sytuacji alarmowej. Gdyby narządy układu pokarmowego mogły mówić, być może podczas takiego lotnego i błyskawicznego pożerania (czasami rzeczy trzeba nazwać po imieniu), usłyszałabyś taki o to dialog:

– Tu jelita, tu jelita. Żołądek zgłoś się. Odbiór

– Tu żołądek. O co chodzi? Odbiór

– Nie czas na trawienie, trzeba uciekać. Dzieje się coś niedobrego. Odbiór

 – Zrozumiałem. Zrobię zapasy i  pogadam z wątrobą. Potrzeba nam więcej tłuszczu, tak na wszelki wypadek… Bez odbioru

 

Hmm. Na wszelki wypadek?

Przecież nic się nie dzieje! Ty tylko jesz, a raczej połykasz, a twoje ciało myśli, że jesteś w zagrożeniu. Że ono jest w zagrożeniu (!), i może zbraknąć jedzenia, ergo energii! Dlatego magazynuje. Zwłaszcza to, czego nie chcesz. Tłuszcz przede wszystkim. Na wszelki wypadek przecież.

Świadome odżywanie to umiejętność wybierania wartościowego pożywienia, ale również uregulowane pory posiłków, urozmaicenie, przyjemność z jedzenia i uważność przy stole. Jeśli dołączysz do tego umiarkowaną i radosną aktywność fizyczną możesz być pewna, że twoje ciało odwdzięczy się piękną sylwetką i zdrowiem.

Od czego zacząć świadome odżywianie się? Proponuję abyś najpierw zadała sobie pytanie:

 

Po co jesz? 

Wraz z odpowiedzią, pojawią się kolejne pytania, które sprawią, że poczujesz swoje ciało i obudzisz wewnętrznego coacha, który wspierać cię będzie w codziennych wyborach. W końcu kto jak nie ty, jesteś ekspertem od swojego ciała?

 „Jednym z podstawowych warunków zmiany osobistej jest wyznaczenie celu i stworzenie osobistego planu rozwoju. Określenie celu i podjęcie działania pomoże ci przejąć kontrolę nad życiem. Zamiast ofiary szukającej winnych staniesz się osobą odpowiedzialną za to, co robisz. Wszystko po to, by rozwijać swoją samoświadomość, czyli zrozumieć siebie, swoje emocje, ograniczenia, zdolności, wartości i motywy działania. Być człowiekiem samoświadomym oznacza też żyć w zgodzie ze sobą, działać zgodnie ze swoimi wartościami, być sobą i umieć się śmiać ze swoich słabości.”, pisze Urszula Mijakoska w swojej książce „Diet coaching”*

Oczywiście mało kto liczy kęsy i przeżucia. Jeśli jednak jesteś ciekawa, sprawdź jak długo gryziesz i przeżuwasz przykładowy kęs z dzisiejszego obiadu. Oprócz tego, zwróć uwagę na swoje doznania w jamie ustnej. Zapewniam cię, że nie będą to tylko odczucia smaku, które przy spokojnym jedzeniu będą znacznie intensywniejsze, ale również zauważysz, że pokarmy rozmaicie „zachowują się” w ustach. Pokontempluj ten moment. Wyłącz telefon, telewizor, komputer. Zajmij się tylko posiłkiem i swoim ciałem. Niech twój brzuch się nie denerwuje.

 

 

 

 

 

 

 

 

Felieton ukazał się w nr 12/2016 miesięcznika “Wróżka”

*  “Diet coaching. Pierwsza polska książka o świadomym odżywianiu się”, Urszula Mijakoska, wyd. Edgar 2016