Oswoić kleszcza. Prewencja, diagnostyka i leczenie w boreliozie

Myślisz sobie: Pokocham przyrodę, pokocham lasy, łąki, nałykam się powietrza, odzyskam moc!

I kiedy wreszcie stajesz bosą stopą na trawie, wtedy spotykasz… kleszcza.

Kleszcz to takie żyjątko, które skutecznie może zapobiec twojemu romansowi z Przyrodą. Tym bardziej, że nawet sami naukowcy nie bardzo wiedzą, jaka jest jego pożyteczna rola w ekosystemie, chyba że za pożyteczne uznamy eliminowanie osobników. Niepozorny kleszcz zdaje się urodzonym killerem. Sam nie ma wielu wrogów. Podobno jest przysmakiem dla niektórych ptaków i np. mrówek, choć o tym, że jest zjadany przez inne zwierzęta raczej mało się pisze. Bardziej zajmuje nas i frustruje zarazem jego pasożytniczy charakterek.

 

Gdzie żyją kleszcze?

 

Praktycznie wszędzie. Mówi się o kilkuset gatunkach tego pajęczaka, z czego w Polsce żyje około 20.

Kleszcze wywołujące choroby należą do dwóch rodzin: kleszczy właściwych – Ixodidae (650 gatunków) i obrzeżkowatych – Argasidae (150 gatunków). Ciekawostką jest Obrzeżek polski (Argas polonicus), który został odkryty w Krakowie na strychu Kościoła Mariackiego. Podobno umie utrudnić pracę krakowskim hejnalistom.

Kleszcze budzą nasz niepokój nie tyle swoim upiornym wyglądem (chociaż czytałam tekst Adama Wajraka, który zachwycał się czerwonym odwłokiem jednego z gatunków), co swoim działaniem. Wysysają krew i tym samym mają możliwość zarażania nas i zwierząt strasznymi chorobami. Kleszcze, podobnie jak komary to wektory chorób o etiologii wirusowej, bakteryjnej i pierwotniakowej.

Za ich działaniem stoją m.in. takie choroby jak np.:  gorączka kleszczowa, dur kleszczowy, gorączka guzkowa. W Polsce natomiast najbardziej znanymi chorobami są: borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu.

 

Czym jest borelioza?

 

Borelioza z Lyme, inaczej krętkowica kleszczowa to wieloukładowa choroba infekcyjna przenoszona przez kleszcze, wywołana przez krętki Borrelia burgdorferi.

Choroba atakuje skórę, stawy, serce oraz układ nerwowy.  Swoją nazwę zawdzięcza badaniu Allena Steere’a, który pod koniec lat siedemdziesiątych XX w., w miejscowości Lyme, w Connecticut w USA zauważył związek pomiędzy rumieniem wędrującym, zapaleniem stawów, a ukłuciem kleszcza.

Natomiast w 1982 r, inny badacz, Willy Burgdorfer wyizolował z kleszcza bakterię, która powoduje boreliozę. Na cześć naukowca nazwaną tę bakterię: Borrelia burgdorferi (swoją drogą, zastanawiam się, czy chciałabym, aby bakteria nosiła moje nazwisko?)

Od tego czasu znaleziono jeszcze 10 innych bakterii, które stanowią czynnik etiologicznych boreliozy, i na które jesteśmy narażeni za sprawą kleszczy. W Polsce szaleją (i to jest właściwe słowo, ale o tym za chwilę), trzy najczęściej występujące genogatunki bakterii Borrelii to: B. garinii (60-80% zachorowań na boreliozę w północno–wsch. Polsce), B. afzelii i B. burgdorferi.

 

Dlaczego napisałam, że te bakterie szaleją?

 

Otóż to emfatyczne sformułowanie idzie za statystykami. Od 1996 r., a zatem od momentu, kiedy dysponujemy pierwszymi ogólnopolskimi danymi dot. zachorowań na boreliozę, do 2016 r., ponad trzydziestokrotnie wzrosła liczba zarażonych osób.

Liczby? Proszę bardzo! W 2016 r. zarejestrowano 21 000 zachorowań, co daje nam 55,23 osób na 100 tys. mieszkańców! O największej zapadalności mówimy w województwach: podlaskim, warmińsko-mazurskim, ale również lubelskim, lubuskim i małopolskim.

Kleszcze lubią konkretne warunki. Nie za sucho, nie za mokro, raczej ciepło. Mroźne zimy im nie sprzyjają, ale tych ostatnio jakby trochę mniej. Co więcej, pewna bakteria – Anaplasma, która teoretycznie żyje na kleszczu i powinna mu szkodzić,  zmienia jego  fizjologie i sprawia, że kleszcz robi się bardziej odporny na niskie temperatury. Czy to oznacza, że wkrótce kleszcz zdobędzie kolejną megamoc?

Jakby tego było mało, każde stadium kleszcza: larwa, nimfa i postać dorosłą (samiec i samica), potrzebuje krwi, i każde może nam zaszkodzić. Jedynie jaja zdają się być nieszkodliwe, ale  i tu nie ma całkowitej pewności. Kleszcze potrafią długo nie jeść i wiele dni trwać w bezruchu. Chyba nikt jak one, nie ma takiej cierpliwości w czekaniu na ofiarę.

Okey, ale do rzeczy.

 

Jak wygląda przebieg kliniczny zakażenia boreliozą?

 

W przypadku boreliozy z Lyme mówi się o 3 stadiach choroby: wczesne ograniczone (1-8 tyg.), wczesne rozsiane (3-26 tygodni), późne uogólnione (6-12 miesięcy).

Typowymi objawami są:

Rumień wędrujący , miejscowe powieszenie węzłów chłonnych, chłoniaki skóry, łagodne objawy ogólne w wczesnym stadium. W kolejnym etapie mówimy o rumieniu wędrującym mnogim, zapaleniu nerwów czaszkowych, zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, korzeni nerwowcy, serca, siatkówki i naczyniówki oka. W trzecim etapie rozróżnia się zapalenie stawów, przewlekłe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, i neuropatie obwodowe.

Ogromne spustoszenie. Prawda?

Co zrobić, kiedy wgryzie się w nas kleszcz? Przed wszystkim nie można go niczym smarować, parzyć, szarpać. Należy wyciągnąć go zdecydowanym ruchem przy pomocy pęsety, a następnie zdezynfekować skórę. Kolejno, obserwujemy rumień, jaki może się pojawić.

Nie każde zaczerwienie po ugryzieniu kleszcze zwiastuje chorobę! W piśmiennictwie znalazłam informacje, iż typowe „zdrowe” zaczerwienie po kleszczu jest niewielkie, średnica 1-2 cm, plamisto- grudkowate.

Taki ślad obserwujemy przez 4 tygodnie. Nie powiększy się, nie robimy nic!

Wg międzynarodowych zaleceń wielkość graniczną zaczerwienia stanowi średnica 5 cm i większa. Wtedy włącza się specjalistyczną diagnostykę i leczenie. Lekarze zachęcają, aby obrysować miejsce po ugryzieniu długopisem. Wtedy masz pewność, że dobrze zaobserwujesz zmiany, które zachodzą w twoim ciele. M.in. to, czy rumień wędruje (zwiększa swój obwód).

Rumień wędrujący to niebolesna, powiększająca się zmiana, która niekiedy przypomina tarczę strzelniczą. Ma rozjaśniając się kręgi z wyraźnym centralnym miejscem po kleszczu. Zdarza się, że kleszcz nie został zauważony, dlatego, zwłaszcza teraz w sezonie, uważnie przyglądajmy się czerwonym przebarwieniom, które pojawiły się na skórze.

 

A co z diagnostyką?

 

Wedle zaleceń w przypadku rozpoznania rumienia wędrującego bez powikłań nie wykonuje się badań serologicznych. Te wykonuje się, gdy zaobserwuje się wyraźnie niepokojące zmiany.

Wówczas należy zrobić badanie serologiczne przeciwciał IgG, przy pomocy następujących testów:

– ELISA

A potem, wyniki wątpliwe i dodatnie należy sprawdzić swoistym testem serologicznym:

Western blot lub immunoblot

Oba test są konieczne, ponieważ służą czemu innemu. ELISA wykrywa wszystkie przeciwciała, które mogą być obecne w zakażeniu, czyli daje odpowiedź na pytanie „Ile?”, podczas gdy Western blot ustala z czego się składa zawartość wykryta w pierwszym teście. Czyli daje odpowiedź na pytanie „Jakie?”

Tylko tymi badaniami i obserwacją jesteśmy w stanie rozpoznać boreliozę.

No dobrze, a co z innymi, licznymi metodami wykrywającymi boreliozę, które są oferowane na rynku usług leczniczych?

Popularny test z krwi obwodowej – PCR,  bardzo często pokazuje mylne wyniki dodatnie, i jak znajduję w piśmiennictwie jest testem nie do końca wiarygodnym.

Absolutnie niewiarygodne, ponieważ nieoparte na twardych danych naukowych, a zatem niewystandaryzowane testy diagnozujące boreliozę to:

– badania krążących kompleksów immunologicznych (KKI)

– badanie immunoproliferacji limfocytów po stymulacji krętkami LTT, ELiSpot

– badanie odsetka limfocytów CD57

– biorezonans

Te testy często są dodatnie przy ujemnej diagnostyce ELISA i  immunoblot, co naraża pacjentów na długie i często bezsensowne, a nawet ryzykowne leczenie.

W przypadku neuroboreliozy, czyli boreliozy układu nerwowego konieczne jest badanie płynu mózgowo-rdzeniowego.

 

Czym się leczy boreliozę?

 

Antybiotykami. Najpopularniejsza jest doksycyklina (nie dla kobiet w ciąży i karmiących).

Wedle zaleceń Polskiego Towarzystwa Epidemiologicznego i Leczenia Chorób Zakaźnych, rekomendowane są antybiotykoterapie nie dłuższe niż 28 dni, przy czym pamiętamy, że jedno ukłucie kleszcza  nie kwalifikuje jeszcze do antybiotykoterapii. Najpierw obserwacja i potem ewentualnie wprowadza się antybiotyki. Jednodniową antybiotykoterapię stosuje się tylko przy licznych ukłuciach kleszczy.

Nie wolno też leczyć antybiotykami pacjenta bez żadnych objawów klinicznych, u którego testy serologiczne są dodatnie!

Warto przy tym pamiętać, iż po skutecznej antybiotykoterapii u wielu osób przeciwciała IgM i IgG mogą się jeszcze utrzymywać przez wiele miesięcy, a nawet lat, co jest naturalną reakcją ciała.

 

Czy są jakieś inne skuteczne sposoby leczenia boreliozy?

 

W 2015 r. dosyć głośno było o testach in vitro, w których wykorzystano stevię (tak, tak ten słodzik roślinny, a w tym przypadku konkretnie wyciąg z liści), do zablokowania niszczycielskiego działania bakterii borelia burgdorferi. Wyniki były dość obiecujące. Niestety sprawa jakby ucichła i  w tej chwili nie dysponujemy nowymi danymi, które potwierdziłyby, że oto wreszcie znaleźliśmy nieinwazyjne lekarstwo na boreliozę.

Dlaczego zajęłam się tym tematem? Otóż, tak jak ty, chciałabym częściej chodzić po łąkach, nie bać się lasu, czy spaceru w wysokich trawach. Jako dziecko w ogóle nie miałam pojęcia o czymś takim jak kleszcz. Poznałam je jako dorosła osoba, i teraz za sprawą moich zwierząt widuję je bardzo często. Myśl o tym, że najedzona samica kleszcza odpadnie od skóry moje psa gdzieś w moim ogródku, i zostawi po sobie tysiące jaj małych kleszczątek, nie napawa mnie optymizmem.

Staram się nie dramatyzować, tylko myśleć pragmatycznie. W wysokie trawy już nie włażę, a jeśli już to ubieram się dosyć szczelnie i raczej na jasno, żeby w razie czego zauważyć intruza. Jeśli muszę, korzystam z  repelentów również tych z kontrowersyjnym, ale skutecznym na kleszcze DEET.

Podobnie jak ty, chciałabym się wesprzeć  jakimiś naturalnymi sposobami, choćby po to by wzmocnić swoje ciało przed ewentualną chorobą. Zdrowy jadłospis, bogaty w liczne witaminy i antyoksydanty z pewnością nie zaszkodzi. Niestety nie ma diety, która leczy z boreliozy, aczkolwiek można znaleźć głosy, iż dieta przeciwgrzybiczna, tj. taka, z której wykluczone są cukry proste: syropy, dżemy, ciastka, słodycze, jak również produkty zwierające drożdże i sery pleśniowe wspomaga leczenie boreliozy. Tak może być, zwłaszcza, że w przypadku tej choroby mówimy o antybiotykoterapii, która z jednej strony leczy, a z drugiej może prowadzić do drożdżycy, zwłaszcza wtedy, gdy specjaliści nie przestrzegają zaleceń Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, w których nie jest rekomendowana długa antybiotykoterapia, ani dowolne zmienianie antybiotyków podczas terapii.

Są za to zioła, które mogą wesprzeć leczenie. Do takich należeć będzie: czystek, szczeć, wiesiołek. Te zioła mają łagodne działanie immunomodulujące, czyli wspierające mechanizmy obronne. Z pewnością nie zaszkodzi po ukąszeniu kleszcza dorzucić trochę więcej czosnku do diety. Bakterie nie lubią czosnku.

 

Najważniejsze to zachować spokój.

 

Wychodzisz na zielone, wracasz do domu i oglądasz swoje ciało. Zaglądasz wszędzie, pod pachy, pod kolana, za uszy. Jeśli możesz poproś bliska osobę, żeby cię obejrzała. Jeśli znajdziesz kleszcza – nie panikuj. Nie każdy kleszcz zaraża.

A propos zarażania, nie bój się, że twoje zwierzę cię zarazi, jeśli ugryzł je kleszcz, lub że złapiesz boreliozę od innej osoby, która już na nią choruje. Kontakt z zarażoną osobą lub zwierzęciem, nie jest dla ciebie niebezpieczny.

Borelioza jest uleczalna, zwłaszcza ta wcześnie wykryta i prawidłowo prowadzona. Dlatego, jeśli coś cię niepokoi, ugryzł cię kleszcz, masz rumień, czujesz się gorzej – idź do lekarza, specjalisty od chorób zakaźnych.

I spróbuj mimo wszystko pokochać Przyrodę. Wspomniany Adam Wajrak kocha nawet kleszcze. Najwyraźniej da się!

 

 

 

Bibliografia:

„Borelioza”, Anna Grzeszczuk, Joanna M. Zajkowska, PZWL 2018

http://biotechnologia.pl/biotechnologia/artykuly/po-co-matka-natura-wymyslila-kleszcze,16425

http://dzienniklesny.pl/przyroda/kleszcze-to-nie-samo-zlo/

http://www.sggw.pl/aktualnosci/dla-kandydatow_/kleszcze-ndash-terminatorzy-ludzkosci

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4681354/

http://wyborcza.pl/1,148125,15850663,Po_co_jestes_na_swiecie__kleszczu_.html

„Odżywianie dla zdrowia”, Paul Pitchford, Galaktyka 2011